Rudy Ogon (rudy_ogon) wrote,
Rudy Ogon
rudy_ogon

Przemyśl: kolejny wyrok ws. osób, które blokowały marsz Ukraińców w 2016 roku



Sąd skazał 20 Polaków, którzy w 2016 roku zakłócali ukraiński marsz w Przemyślu na kary ograniczenia wolności za zakłócenie uroczystości religijnej. Sąd przyznał jednak, że rozumie motywy oskarżonych, którzy powoływali się na kwestie historyczne, ale zaznaczył, że nie był to czas ani miejsce dla prezentowania swoich poglądów. Wyrok nie jest prawomocny.

W środę Sąd Rejonowy w Przemyślu wydał wyrok w sprawie wydarzeń podczas dorocznego marszu Ukraińców ulicami Przemyśla w 2016 roku, oficjalnie przedstawianego jako procesja religijna, który został zakłócony przez grupę kontrmanifestantów. Doszło wówczas do przepychanek i szarpaniny, w trakcie której jednemu ze współorganizatorów marszu, a zarazem działaczowi mniejszości ukraińskiej, podarto tradycyjną ukraińską koszulę, tzw. wyszywankę, o czerwono-czarnych barwach. Sąd uznał, że 20 zatrzymanych w związku z tym Polaków, powiązanych ze środowiskiem narodowym, napadło na ukraińską procesję religijną i skazał ich na prace społeczne.

Proces toczył się w trybie niejawnym, co jednak nie przeszkadzało tygodnikowi dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo”, dotowanemu z pieniędzy polskich podatników, zamieszczać na swoich łamach obszernych relacji w języku ukraińskim. Jak pisaliśmy, w artykułach na temat „procesu pikulickiego” relacjonowano m.in. zeznania znanego ukraińskiego szowinisty Bogdana Huka, który sugerował, że przemyskim Ukraińcom mógł grozić pogrom:

Bohdan Huk stwierdził, że zobaczył ludzkie bestie, które F. Dostojewski opisał w „Zbrodni i Karze”. Dla niego to, co się [tam] działo, było wstępem do mordu i mogło przypominać początek tego, co stało się z Żydami w Kielcach w 1946 roku.

Przeczytaj: „Nasze Słowo” po decyzji Sejmu: jak teraz nazywać „polski obóz koncentracyjny” w Jaworznie?
Czytaj również: „Nasze Słowo” promuje artykuł o „polskich obozach koncentracyjnych”
Czytaj także: Ukraińcy w polskim sądzie: Bandera to bohater, nie odpowiada za rzeź wołyńską

Spośród oskarżonych tylko jeden przyznał się do winy i przeprosił. Pozostali starali się udowadniać, że ich działania nie miały charakteru ataku na tle narodowościowym, a marsz Ukraińców nie był procesją religijną, lecz wiecem politycznym. Powoływali się m.in. na wspomnianą czerwono-czarną wyszywankę jednego z uczestników, co uznali za prowokację.

Sędzia Edyta Kołacz z Sądu Rejonowego w Przemyślu odniosła się do tego, nawiązując do banderowskiego marszu w Kijowie w styczniu br.:

– Pooglądajmy, jak wyglądał w styczniu 2019 roku marsz zorganizowany w Kijowie i może wtedy znajdziemy odpowiedź na pytania, które pojawiały się w toku przewodu sądowego – czy były zbyt daleko idące? W ocenie sądu jednak nie.

Sąd nie miał wątpliwości ws. winy oskarżonych, jednocześnie zaznaczając, że rozumie motywy oskarżonych, którzy powoływali się na kwestie historyczne. Sędzia Kołacz podkreśliła jednak, że przedmiotem oceny sądu „nie jest historia, a zachowanie sprawców” i nie było to czas ani miejsce „na to, aby oskarżeni prezentowali swoje poglądy; czy to się komuś podoba, czy nie”. Zaznaczyła, że nie kwestionuje pamięci o ofiarach ukraińskich zbrodni, ale zaznaczyła, że procesja nie jest miejscem na oddawanie im hołdu.

Wszystkich mężczyzn skazano za zakłócanie uroczystości religijnej na kary w postaci prac społecznych na okresy od pół roku do roku i dwóch miesięcy, w wymiarze od 30 do 40 godzin w miesiącu. Część z nich dodatkowo skazano za lekkie uszkodzenie ciała i naruszenie nietykalności cielesnej z uwagi na przynależność narodową (chodziło o zdarcie wyszywanki jednemu z Ukraińców). Wyrok nie jest prawomocny. Przedstawiciele skazanych już zapowiedzieli apelację. Nie wykluczał tego też prokurator Michał Kalita, gdyż wyrok był łagodniejszy od tego, o jaki wnioskował.

Przypomnijmy, że osoby te zostały po raz pierwszy skazane latem 2017 roku za wulgarne znieważenie osób uczestniczących w procesji z powodu ich ukraińskiej przynależności narodowej oraz za stosowanie przemocy w celu uniemożliwienia uczestnikom marszu. Ponadto, kilka osób z tej grupy oskarżono również o uszkodzenie ciała i naruszenie nietykalności cielesnej dwóch uczestników pochodu. Wówczas sąd wymierzył kary ograniczenia wolności, wyrok jak informowano nie był prawomocny.

Szef Związku Ukraińców w Polsce Petro Tyma, który w procesie był oskarżycielem posiłkowym wyraził zadowolenie z zakończenia długiego procesu oraz z tego, że odrzucono argumenty podważające religijny charakter ukraińskiej procesji. Jego zdaniem, zasądzone kary są jednak zbyt łagodne i powinny być wzmocnione grzywnami, o co wnosiła prokuratura.

Tymie wyraźnie nie spodobały się jednak odniesienia sądu do historii. – W ogóle tego nie rozumiem – powiedział. Jego zdaniem oskarżeni oraz „osoby podżegające do napadu” dużo mówili o kwestiach historycznych, a sąd nie powoływał w charakterze biegłych „historyków, którzy znają tematykę ukraińską”. – Rozumiem, że to był gest sądu w stronę oskarżonych, by pozostawić im jakiś margines pewności siebie, że postępowali nie do końca źle – oświadczył Tyma, cytowany przez TOK FM. Jego zdaniem, na ławie oskarżonych powinni byli zasiąść też członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, którzy w 2016 roku zorganizowali osobną kontrpikietę.

Przeczytaj: Banderowskie pozdrowienia podczas ukraińskich uroczystości w Pikulicach [+VIDEO]
Czytaj także: Szef RN Podkarpacie: to nie procesja – to kpina z Pana Boga i Polaków

Maria Tucka, przewodnicząca przemyskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce pytana o wyrok odpowiedziała, ze „jest, jaki jest”. Wyraziła żal, że w Przemyślu mogło dojść do takiej „napaści na procesję”. Ma nadzieję, że wyrok będzie miał wydźwięk wychowawczy. Inny przedstawiciel mniejszości ukraińskiej w Przemyślu, Igor Horkiw podkreślił, że „najważniejsze było to, że sąd stwierdził jednoznacznie, że była to procesja religijna, a nie wiec polityczny”. Odwołań sędzi do historii nie chciał komentować.

W tym roku doroczny przemarsz Ukraińców ulicami Przemyśla ma odbyć się 23 czerwca. Zakończy się Panachydą dla ukraińskim cmentarzu wojennym w Pikulicach. Są na nim m.in. groby członków UPA, którzy brali udział w akcjach przeciwko Polakom. W ubiegłym roku oficjalnie wznoszono na pikulickim cmentarzu banderowskie zawołania, a także uhonorowano pochowanych tam członków UPA.

Przeczytaj: Ukraiński marsz w Przemyślu: bez zakłóceń, z banderowskimi pozdrowieniami w Pikulicach [+VIDEO]

Przypomnijmy, że dwa lata temu przemyska policja prowadziła działania dotyczące zachowania Ukraińców podczas procesji, a także na cmentarzu w Pikulicach przed blisko trzema laty. Jeszcze w 2016 roku przemyska prokuratura wszczęła śledztwo ws. znieważania RP i propagowania banderyzmu podczas marszu Ukraińców. Było ono później przedłużane.

Przeczytaj:Blokada marszu Ukraińców w Przemyślu – banderowskie barwy w strzępach [+FOTO]
Czytaj również: Ukraińcy na marszu w Przemyślu: Jeszcze Polska nie zginęła ale zginąć musi [+VIDEO]

https://kresy.pl/wydarzenia/przemysl-kolejny-wyrok-ws-osob-ktore-blokowaly-marsz-ukraincow-w-2016-roku/
Tags: 2ème guerre mondiale, kresy wshodnie, politique, pologne, racisme et nazisme, ukraine
Subscribe
  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your IP address will be recorded 

  • 0 comments