Rudy Ogon (rudy_ogon) wrote,
Rudy Ogon
rudy_ogon

Ukraińskiemu dziennikarzowi nie podoba się słowo „honor” w polskim paszporcie



Mieszkający w Polsce ukraiński dziennikarz Igor Isajew, znany m.in. z porównywania Polaków do zwierząt i nazywania Marszu Żołnierzy Wyklętych marszem „faszystów”, nawołuje do usunięcia słowa „honor” z nowych polskich paszportów. Jak argumentuje, słowo to razi ukraińską wrażliwość.

Isajew podzielił się swoimi obawami na swoim profilu na Facebooku. Jak napisał W nowych „bogoojczyźnianych paszportach” krytyka skupiła się na „Bogu”, który okazał się na stronie tytułowej wraz z „Honorem” i „Ojczyzna”. Jednak poza Bogiem, mnie razi „Honor”. Który w znacznym stopniu tłumaczy chęć przylepienia Boga wszystkim, przy imieniu, nazwisku, zdjęciu i PESELu.

Zdaniem Isajewa „honor” powinien z niknąć z polskich paszportów, gdyż w języku ukraińskim, jego zdaniem, ma on pejoratywne zabarwienie: W języku ukraińskim/ruskim „honor” i „honorowy” istnieje od średniowiecza, mimo to do dziś te wyrazy są odbierane jako absolutne polonizmy. W klasycznej literaturze ukraińskiej, zarówno galicyjskiej, jak i naddnieprzańskiej, przymiotnik „honorowyj” występuje wyłącznie przy Polakach (wobec Ukraińców używa się przymiotnika z innym sufiksem, „honorystyj”). O ile „honorysty Ukrainiec” w ukraińskiej klasyce jest po prostu jedną z opcji psychicznych, o tyle „honorowy Polak” to typowa cecha charakteru narodowego.

Isajew argumentuje, odwołując się do przykładów z literatury: „Lachy, panie hetmanie, zrobili się bardzo honorowi” — mówi do Bogdana Chmielnickiego w jednej z powieści ukraińskich kozacki pułkownik Iwan Bohun. Czyli — idą w swoje, w zaparte, na całość. Nie oceniając Bohuna z Chmielnickim, warto zrozumieć ich emocje wobec Polaków i to, dlaczego polonizm „honor” w dzisiejszym języku ukraińskim ma wyłącznie pejoratywne konotacje, w przeciwieństwie do neutralnego „hordist’”.

Zdaniem Isajewa to sami Polacy są odpowiedzialni za pejoratywne skojarzenia ze słowem honor, występujące rzekomo w języku ukraińskim: Negatywny sens tego pojęcia wśród Ukraińców wychowała ówczesna polska narracja polityczna, którą Ukraińcy odbierali jako zbyt narzucającą się. Wystarczy przeczytać dwa akapity z Dmowskiego, żeby zrozumieć, dlaczego powstali. Wystarczy tych dwóch akapitów, żeby poczuć, co Ukraińcy dziś rozumieją pod słowem „honor”.

„Honor” w paszportach — to rezurekcja tej kultury. Tylko że tym razem nie wobec Ukraińców, niegdyś znaczącej części Rzeczypospolitej. A wobec osób tej samej narodowości, Polaków, tyle że wierzących i rozumiejących Boga inaczej niż stempel przy zdjęciu bądź część tożsamości narodowej. Albo wierzących nie w Boga. Albo nie wierzących w ogóle.

O kolejnych wyskokach Isajewa, stale promowanego w mediach głównego nurtu, a swego czasu wspieranego finansowo również przez rząd PiS, informowaliśmy przy licznych okazjach. W sierpniu 2016 r. na łamach „Europejskiej Prawdy” pisał on w kontekście uchwały wołyńskiej przyjętej przez Sejm oraz udziału prezydenta Andrzeja Dudy w uroczystych obchodach 25-lecia niepodległości Ukrainy, że „Warszawa przestraszyła się tego, co uczyniła wobec Ukraińców”, a „Prezydent Duda jedzie do Kijowa zaleczyć rany”. Dziennikarz stawiał tezę, że polskie władze wystraszyły się konsekwencji swoich ostatnich działań w odniesieniu do Ukrainy – przede wszystkim ma na myśli właśnie uchwałę Sejmu, która uznała rzeź wołyńską za ludobójstwo. Zaznacza, że na Ukrainie negatywnie zareagowały na nią nawet „najbardziej polonofilskie środowiska”, zaś sama zapowiedź przyjazdu Dudy padła już po przyjęciu uchwały, a sam prezydent został zmuszony do pojednawczego działania względem Kijowa.

Z kolei w komentarzu dla ukraińskiej stacji Hromadske Isajew m.in. krytykował politykę Polski ws. ludobójstwa na Wołyniu. Jego zdaniem Polacy kreują ofiary ludobójstwa na męczenników, zaś polskie postulaty dotyczące ich upamiętnienia uważa za przejaw ukrainofobii. Według Isajewa strona polska w kwestii Wołynia dopuszcza się manipulacji. Isajew występował także w ukraińskich mediach jako dziennikarz Redakcji Ukraińskiej Polskiego Radia.

W Wigilię 2016 r. opublikował wpis, w którym porównał Polaków do zwierząt. – Wesołych świąt dla Polaków, którzy dzisiaj obchodzą Wigilię. Dziękuję za milczenie części z was w tym roku. Wiecie, powiadają, że w Boże Narodzenie nawet zwierzęta zaczynają mówić. Umiejętności mówić i rozmawiać wam wszystkim życzę napisał Isajew (pis. oryg. – red.), zamieszczając link do artykułu na łamach „Ukraińskiej Prawdy” ws. odebrania rządowej dotacji jego portalowi.

Aż do końca 2016 r. prowadzony przez Isajewa portal Prostir.pl finansowany był z pieniędzy polskiego podatnika. Otrzymał z budżetu blisko 100 tys. zł. W reakcji na odebranie dotacji Isajew zaczął krytykować decyzje polskich władz, m.in. na Facebooku. W jednym z wpisów ironicznie stwierdził, że odebrano mu ją „za aktywną postawę obywatelską w 2016 roku, w tym za udział w dyskusji o „wołyńskim ludobójstwie” [zapis oryg. – red.] i współpracę z ukraińskimi mediami”. Podkreślał też, że jego portal zyskał popularność na Ukrainie „poprzez naświetlanie ‘dyskusji wołyńskiej’ i napiętej sytuacji w Przemyślu”. Ubolewał też, że polskie MSW „niszczy” jego zespół. On sam zapowiada, że może dalej prowadzić prostir.pl „nawet bez pieniędzy”.

W lipcu 2017 r. w swoim poście w serwisie facebook opublikował zdjęcie przygotowanych przez siebie przypinek z wulgarnym antypisowskim napisem. Znaczki głosiły „PiS ПНХ”. Druga część jest skrótowcem z języka rosyjskiego oznaczającym sformułowanie „idź w ch*j”. Isajew w komentarzu pod swoim postem tłumaczył, że powodem stworzenia wulgarnych przypinek było pragnienie, aby poszerzać ukraińską soft power w świat. Protesty, i to ze skutkiem – to jest to zjawisko (w tym, popkultury), z którego Ukraina w regionie zasłynęła.

Dziennikarz wielokrotnie skarżył się na „hejt” jaki miał się wylać na jego osobę na prawicowych mediach. Skarżył się m.in. w tale promujących go mediach głównego nurtu, m.in. na łamach portalu TVN24. Jego zdaniem prawicowe media nie rozróżniały słów i metafor i zaczęły szukać wrogów ojczyzny. Skarżył się: To, co wydarzyło się w zeszły weekend, przerosło mnie. Do dzisiaj otrzymuję dziesiątki wiadomości „wyp..ć z Polski, nie będziesz nam tu majdanów robił”. Do mediów społecznościowych przestałem na wszelki wypadek zaglądać.

W marcu tego roku Isajew zamieścił na swoim profilu na portalu Facebook nagranie wideo i zdjęcia z warszawskiego marszu ku czci żołnierzy wyklętych, prawdopodobnie zrobione w Alejach Ujazdowskich. „Pod polskim MSZ i kilkoma ambasadami, w tym Ukrainy, maszerują teraz ludzie, których hasła i symbolika nawołuje do totalitarnej ideologii faszystowskiej oraz nienawiści. Policja zatrzymała mnie i wiele osób za to, że blokowaliśmy „legalną demonstrację“ faszystów” – opisywał marsz Isajew.

„W związku z tym, oraz biorąc pod uwagę fakt, że od dzisiaj obowiązuje nowelizacja ustawy o IPN, publicznie oświadczam, że Państwo Polskie oraz Naród Polski są współodpowiedzialni za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej, bo do dzisiaj hołubią tych, którzy naśladują ideologię faszystowską; bo do dzisiaj w propagowaniu ideologii totalitarnej jest mocne odwołanie się do pojęcia „naród” i „Polacy”; bo do dzisiaj polskie organizacje faszystowskie skromnie nazywają się >>narodowymi<<” – obwieszcza Isajew. Nie ukrywa przy tym, że jego wpis jest świadomą prowokacją – „W ten sposób świadomie naruszam art. 55a nowej ustawy o IPN. I chyba moi uważni czytelnicy już wiedzą, gdzie to mają zgłosić”.

W kwietniu Isajew utracił akredytację w polskim MSZ. Dzisiaj w MSZ pani Magdalena Borysewicz wydała mi pismo z odmową przedłużenia akredytacji, powtarzając, że jest to decyzja dyrektora biura prasowego Artura Lomparta, a więcej ona nic nie wie. – opisuje Isajew odpowiedź, którą otrzymał z MSZ na jego monity w sprawie przedłużenia akredytacji.

Ukrainiec narzeka, że teraz będzie pracowało się mu ciężej, ponieważ „PiS (i nie tylko) nie otwiera drzwi na legitymacje zagraniczne”. Twierdzi, że akredytacja polskiego MSZ otwierała mu „te nieliczne, które jeszcze były otwarte” – w tym kontekście przypomniał, że „na niejasnych podstawach” otrzymał zakaz wstępu do Sejmu.

Dziennikarz zakończył swój post na Facebooku dwuznaczną zapowiedzią skierowaną do kierownictwa MSZ: „jak będą po raz kolejny narzekać, że Polskę za granicą albo nie słyszą, albo źle rozumieją, to niech mają pretensje do siebie.”

https://kresy.pl/wydarzenia/ukrainskiemu-dziennikarzowi-nie-podoba-sie-slowo-honor-w-polskim-paszporcie/
Tags: antipolonisme, politique, pologne, racisme et nazisme, ukraine
Subscribe
  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your IP address will be recorded 

  • 0 comments